Search This Blog

Monday, 27 December 2010

Zima.

Zimno sie zrobiło w Londynie. Nawet czapka z New Look'a nie załatwi sprawy. Trzeba to jakoś przeczekać, w końcu wiosna coraz bliżej. Usiadłam przy pustym i zimnym stoliku, bo ta cerata w biało-czerwoną kratę po prostu mnie uwiodła: taka francuska i letnia. A w tle zakochane pary i pies biegający po lodowatym trawniku. Gdzieś obok zakochani staruszkowie trzymający się kurczowo życia. Piekne to wszystko, zwłaszcza w takie chłody. Muszę kupić sobie maleńką torebkę. Koniecznie. I błękitne kolczyki przynoszące tylko dobre wspomnienia. Ale to dopiero jutro, a dzisiaj muszę napić się mocnej kawy.
Aha. Mój nowy lakier do paznokci w siwym kolorze nie sprawdza sie o tej porze roku: paznokcie wyglądają trupio. Może latem będzie lepiej. Latem zawsze jest lepiej.

Black leather jacket!

To jest to! czarna skórzana kurtka, do kórej tak bardzo tęskniłam. Znalazłam ją pewnego zimowego dnia i już się z nią nie rozstaję :)))

Jeszcze nie wiem.

Jeszcze nie wiem, czy tego bloga, rzecz kompletnie nową w moim życiu będę pisać po polsku czy po angielsku. Hmmmm. Tak dawno nie pisałam nic w ojczystym języku, że z przyjemnością odnowię ten romans z wszystkimi kreseczkami nad "z" i tak dalej. Tak. Będę pisać po polsku. Hurra!!!